Marcin Gortat w najtrudniejszych chwilach nie zawodzi. Tak jest w tegorocznych play offach, gdzie Polak walczy o swoją przyszłość!

Zero punktów i 0/4 z gry – oto dorobek naszego jedynaka w NBA w drugim meczu play offów z Toronto Raptors. Ale fatalna postawa Gortata w tym spotkaniu to już daleka przeszłość. Marcin odrodził się niczym feniks z popiołów i znowu pokazuje, że jest nie do powstrzymania pod koszem.

W trzecim spotkaniu Marcin Gortat zagrał jak profesor! Środkowy Washington Wizards zdobył 16 punktów i miał pięć zbiórek, a jego ekipa wygrała 122:103. To zwycięstwo dało nadzieję na uratowanie całej serii, bo przecież po pierwszych dwóch meczach prowadzili 2:0 koszykarze z Kanady.

Dzisiaj w nocy odbyło się czwarte starcie obu ekip. I znowu walka toczyła się do samego końca. Nie zabrakło wielkich nerwów i zaskakującej końcówki.

Wydawało się, że Raptorsi spokojnie wygrają ten mecz, ale Czarodzieje odrobili czternaście punktów straty. I cały mecz rozpoczął się od nowa. Na pięć minut przed końcem swój szósty faul złapał Bradley Beal, czyli najlepszy strzelec Wizards (31 punktów). Gospodarze mogli jednak tego wieczoru liczyć na Johna Walla oraz na naszego środkowego!

Polak zagrał bardzo solidnie drugi raz rzędu. W niedzielną noc Marcin Gortat zdobył 12 punktów (6/8) i zaliczył 6 zbiórek. Co ważne nasz rodak nie bał się agresywnych i dynamicznych wejść pod kosz. Jego wsad pod koniec meczu rozgrzał na maksa całą publiczność. Ostatecznie Washington Wizards pokonali Toronto Raptors 106:98

Na nic zdały się niesamowite akcje DeMara DeRozana, który zdobył najwięcej w tym meczu bo aż 35 punktów. – Nic nie mogliśmy trafić. Co gorsza nie mogliśmy ich też zatrzymać – powiedział gracz ekipy z Toronto.

Stan rywalizacji Raptorsów z Czarodziejami to 2:2. Marcin Gortat i spółka potrzebują jeszcze dwóch zwycięstw do awansu. Oczywiście będzie o to niezwykle trudno, ponieważ to ich rywale mają przewagę własnego parkietu. A zespół z Kanady raczej u siebie nie przegrywa.

Dla Polaka tegoroczne play offy to prawie jak walka o przyszłość na parkietach NBA. Bo przecież to nie był dobry sezon dla Gortata. Podobnie jak i dla całej drużyny z Waszyngtonu. Możliwe, że latem w zespole Polaka dojdzie do małej rewolucji w składzie. Jedną z ofiar takiej polityki może niestety zostać Marcin.

Nasz rodak grał średnio w sezonie zasadniczym około 25 minut na mecz, czyli blisko sześć minut krócej, niż w poprzednim sezonie. Rzuca mniej punktów (średnia spadła z 10,8 do 8,5), mniej zbiera (z 10,4 do 7,6), rzadziej trafia z gry (z 57,9 do 52,2 proc. skuteczności). Słabsze statystyki to jedno. Drugie to wiek naszego gracza (34 lata). A przecież Polak nie będzie już młodszy. Czy zatem dostanie jeszcze jedną szansę w Wizards? Wydaje się, że całą przyszłość Marcin ma w swoich rękach!