Każda historia ma swój początek i koniec. Nawet rządy Arsene Wengera w Arsenalu musiały się kiedyś skończyć. Okazuje się, że rozstanie z francuskim menedżerem będzie kosztowało Kanonierów całkiem sporo!

To był szok! Jak to? Wenger nie będzie dalej opiekował się zespołem z Londynu? A jednak. Ten dzień musiał kiedyś nadejść!

Sam Francuz chyba po prostu nie wytrzymał całej tej nagonki na jego osobę. Kiepska gra w Premier League, zero szans na TOP4 i co najważniejsze fatalny styl – fani Kanonierów mieli absolutnie dosyć rządów Wengera w ich klubie.

Dlatego też on sam poinformował, że po przeanalizowaniu sytuacji zdecydował się ustąpić po ostatnim meczu sezonu. Teraz jednak okazuje się, że to nie była autonomiczna decyzja szkoleniowca. Angielskie gazety piszą, że trener został przyparty do muru przez swoich szefów. Ci postawili mu ultimatum: albo ogłosisz swoje odejście, albo my cię zwolnimy.

Na osłodę Francuz dostanie całkiem ładną sumkę na odchodzę. Za zerwanie kontraktu, który miał obowiązywać jeszcze przez rok, Wenger dostanie aż jedenaście milionów funtów!

Francuz pracuje z Kanonierami od 22 lat. Trzykrotnie wygrał ligę angielską, siedem razy sięgał po Puchar Anglii. Cały czas nie wiadomo, kto go zastąpi. A sam Wenger od razu zapowiedział, że nie zamierza kończyć swojej przygody z futbolem.

Legenda Kanonierów ma bliskie relacje z katarskimi właścicielami Paris Saint-Germain. Francuz mógłby spokojnie rozpocząć rozmowy z tym klubem. W grę wchodzi stanowisko dyrektora sportowego. Wengera chciałoby także zatrudnić AS Monaco. W klubie tym pracował w latach 1987-1994.

Generalnie, to dla wszystkich trochę smutna chwila. Nawet dla polskich kibiców. Bo mało kto pamięta, ale to właśnie Arsene Wenger postawił kiedyś na… Tomasza Frankowskiego! To Francuz pozwolił naszemu napastnikowi zaistnieć w poważnym futbolu. A ten potem odpłacał się biało-czerwonej reprezentacji cudownymi bramkami.

Obojętnie co dalej się będzie działo z Wengerem, to i tak Francuz już dzisiaj spokojnie może o sobie powiedzieć: – Jestem Legendą!