Ależ cudowne chwile przeżywają kibice Realu Madryt. Ostatnie dni to pasmo samych fantastycznych dla nich newsów.

Po pierwsze z Barcelony odszedł Neymar. Wiadomo, że zastąpić takiego piłkarza nie będzie łatwo. A każde osłabienie Blaugrany, to od razu pojawienie się gigantycznego uśmiechu na twarzach fanów Królewskich.

Po drugie okazuje się, że nawet 222 miliony zarobione na Neymarze to dzisiaj nie jest tak dużo na rynku transferowym. Borussia oczekuje za Dembele około 150 milionów euro. A Liverpool nie chce sprzedać Coutinho za żadne skarby. Dla wicemistrzów Hiszpanii nawet obrońca Realu Sociedad, Iñigo Martínez, jest za drogi. Katalończycy nie zgodzili się zapłacić za niego 32 bańki.

Po trzecie, okazuje się że po wygraniu wczoraj wieczorem Superpucharu Europy przez Los Blancos, FC Barcelona może wykonać szpaler swojemu odwiecznemu rywalowi podczas najbliższego meczu na Camp Nou. A ten już w niedzielę, w Superpucharze Hiszpanii! Chociaż tak szczerze, to kompletnie w to nie wierzę. W 2011 roku była podobna sytuacja i piłkarze Realu ani myśleli o uhonorowaniu w ten sposób Messiego i spółki.

I na koniec ostatnia rzecz – we wczorajszym meczu z Manchesterem United wrócił do gry Cristiano Ronaldo! Portugalczyk to po prostu Terminator. Przecież on dopiero co zaczął trenować!

Co jeszcze złego może przytrafić się fanom Katalończyków? Transfer Paulinho za 40 baniek?