Kamil Stoch jutro rozpocznie walkę o obronę mistrzostwa olimpijskiego na normalnej skoczni. Początek konkursu o godzinie 13:30.

Nasz rodak to jeden z głównych faworytów jutrzejszego konkursu. Nerwy są, a końcowe odliczanie do rozpoczęcia zmagań tylko potęgują stres. Oby wszystko było dobrze!

Czy nasz mistrz narzeka na ciężar emocji? Nigdy! Kamil to niesamowity człowiek i sportowiec. On nigdy nie mówi, że musi. Co najwyżej może! A co robi w wolnych chwilach w wiosce olimpijskiej w Pjongczangu? – Tutaj dni lecą szybko. Mamy swoje zajęcia. Ja na przykład w wolnym czasie czytam książki. Generalnie bardzo mi się tu podoba. Warunki są na dobrym poziomie, podobnie jedzenie. Jest pozytywnie – mówi Kamil Stoch.

Dla naszego lidera kadry bardzo ważna jest obecność w Korei jego ukochanej żony, Ewy Bilan-Stoch. – Nie przyjechała tutaj jako reporterka telewizyjna. Jest w zupełnie innej roli. Jej obecność mi pomaga i zawsze miło jest spotkać najbliższą sobie osobę i, choć przez chwilę, z nią pobyć – dodał nasz skoczek.

Przypomnijmy, że Kamil Stoch zajął drugie, a Dawid Kubacki trzecie miejsce we wczorajszych kwalifikacjach. Awans wywalczyli także Stefan Hula i Maciej Kot. Wygrał Niemiec Andreas Wellinger.

Teraz jednak wszystkie siły trzeba skoncentrować na głównych zawodach. Czy sam Stoch czuje się na tyle pewnie, że bez obaw przystąpi do jutrzejszego turnieju? Kamil jak zawsze odpowiada w swoim stylu.

– Wiem, że mnie stać, aby wchodzić na podium, ale mam świadomość, że może się coś nie udać. Nigdy nie chcę niczego obiecywać ani samemu sobie stawiać warunków. Co mam powiedzieć? Że jak nie zdobędę medalu, nie wracam do domu? Jadę i chcę dobrze skakać. Tak dobrze, jak potrafię i później się cieszyć z tego, jak pracowałem na zawodach. Jeśli dostanę za to nagrodę w postaci medalu, ucieszę się podwójnie.

Nam nie pozostaje nic innego jak tylko mocno trzymać kciuki nie tylko za Kamila. Będziemy na maksa kibicować wszystkim biało-czerwonym Orłom! I oby złoto było nasze!