Cóż to jest za piątek! Pełen niesamowitych i wspaniałych emocji. Najpierw mistrzowską formę pokazał Kamil Stoch. A już za chwilę do akcji wkroczą podopieczni trenera Adama Nawałki.

 

Kamil Stoch znów najlepszy! Nasz potrójny mistrz olimpijski odpalił i po skokach na 245 i 234 metry na słoweńskim „mamucie” w Planicy, odniósł swoje 30. zwycięstwo w karierze. Nasz rodak już dawno zapewnił sobie Kryształową Kulę. Teraz walczy także o tzw. Małą Kryształową Kulę, którą przyznaje się najlepszemu zawodnikowi w lotach.

 

Zaraz po zakończeniu konkursu Stoch powiedział: – Nie mam na nic ciśnienia i odgórnej presji na gonienie czy bronienie czegokolwiek. Wszystko jest już jasne, więc zamierzam się wyłącznie bawić. Oczywiście, chcę oddawać jak najlepsze skoki, bo bicie buli to żadna przyjemność (śmiech). Mam świadomość, że jestem w dobrej dyspozycji i mogę robić to na totalnym luzie.

 

Kamil dodał także co sądzi na temat walki o pierwsze miejsce z Niemcami w Pucharze Narodów: – Jeżeli będzie tylko ku temu sposobność i się uda, to byłoby super, ale nie ma sensu zbytnio się na to napalać. Każdy z nas musi wykonać swoją robotę i zobaczymy jak się to dla nas skończy.

 

Teraz czas już skoncentrować się na futbolu. We Wrocławiu po raz pierwszy w tym roku zobaczymy w akcji piłkarzy reprezentacji Polski. Naszym rywalem będzie ciekawy rywal, czyli Nigeria.

 

Wiemy, że trener Nawałka miał kilka problemów personalnych. Ze składu z różnych powodów wypadło aż trzech obrońców, czyli Michał Pazdan, Maciej Rybus i Bartosz Bereszyński. Na szczęście w ostatniej chwili na zgrupowanie powrócił Łukasz Piszczek.

 

Nawałka ma też kilka innych problemów. Do zdrowia i formy powoli powraca Arek Milik. Nie ma Kuby Błaszczykowskiego, który dopiero co wyleczył kontuzję. No i jest też sprawa Kamila Glika, który ma wielkie problemy w klubie. Na szczęście, zawodnik Hull nie poddaje się i zapowiada, że będzie walczył do końca!

 

– Przed EURO 2016 byłem w lepszej formie niż teraz, ale niech kibice się nie martwią. Przede mną ważne dwa miesiące. Będę dodatkowo trenował indywidualnie. Wiem, że potrzebuję nad sobą bata. Mistrzostwa świata to dla mnie turniej życia. Na czerwiec będę gotowy – mówi sam TurboGrosik.

 

Na szczęście jest Robert Lewandowski. I w niego najbardziej wierzymy! Przypomnijmy, początek meczu o 20:45. Do boju Biało-Czerwoni!