Wczoraj wieczorem Atletico Madryt, dzisiaj Borussia Dortmund i AS Monaco! Co łączy wszystkie te zespoły? Wszystkie te jedenastki w ostatnich sezonach rządziły w Lidze Mistrzów. Teraz ich forma z poprzednich lat w Champions League to tylko wspomnienie.

Atletico do końca walczyło o wyjście z grupy Ligi Mistrzów, jednak po remisie 1:1 z Chelsea ich przygoda z tymi elitarnymi rozgrywkami już się zakończyła. Wiosną pozostanie im gra w Lidze Europy.

Borussia już dawno straciła szansę na fazę pucharową Champions League. Podopieczni Petera Bosza nie wygrali ani jednego meczu. Dziś zmierzą się z Realem Madryt i powalczą o uratowanie twarzy oraz o prawo udziału w Lidze Europy.

Sytuacja BVB jest więcej, niż tragiczna. Kiepska gra, fatalna forma i prawdziwy szpital w drużynie. Do Madrytu nie polecieli m.in. Łukasz Piszczek, Maximilian Philipp, Sebastian Rode, Erik Durm, Gonzalo Castro, Mario Götze i Marco Rues. Dodatkowo w Dortmundzie zmuszony był zostać Jeremy Toljan, który pauzuje za kartki.

Do tego dochodzi fatalna atmosfera w drużynie. Pierre-Emerick Aubameyang od dawna myślami jest w zupełnie innej drużynie. Ostatnio najwięcej mówi się o jego transferze do Liverpoolu. Nic więc dziwnego, że piłkarz z Gabonu w mało profesjonalny sposób podchodzi do gry w niemieckiej ekipie. Wystarczy przypomnieć jego czerwoną kartkę w spotkaniu z Schalke. Jego wyrzucenie z boiska było przełomowym momentem tego meczu. BVB po strzeleniu czterech goli, potem dali sobie wbić cztery bramki i mecz zakończył się niespodziewanym remisem.

To nie koniec kłopotów ekipy, która sześciokrotnie w ciągu ostatnich siedmiu sezonów wzięła udział w fazie grupowej Ligi Mistrzów. BVB z Robertem Lewandowskim w składzie potrafiło zagrać nawet w wielkim finale Champions League. Co się zatem dzieje z drużyną z Dortmundu?

To bardzo przykre, ale… Na naszych oczach ginie przykład zespołu, który rzucił wyzwanie najbogatszym ekipom świata. Podobnie jak AS Monaco, tak teraz BVB musi zapłacić cenę za sukces na arenie międzynarodowej. Odejście najlepszych piłkarzy, których nie da się szybko zastąpić to naturalny proces (tak było m.in. z Ousmane Dembélé). Dzisiaj piłką rządzą pieniądze i nikt tego nie zmieni.

Dodajmy jeszcze na koniec, że Borussia Dortmund zagwarantuje sobie udział w Lidze Europy, jeśli w Madrycie zanotuje lepszy wynik niż APOEL z Tottenhamem. To raczej mało prawdopodobne.