Jest taki zespół na świecie, który częściej swoje mecze wygra 7:0, niż 1:0! Jednak nawet pomimo kosmicznej ostatnio formy Liverpoolu, bo o nim mowa, są tacy, na których rekordy strzeleckie The Reds nie robią żadnego wrażenia.

Klub z Anfield Road zmasakrował wczoraj wieczorem aż 7:0 Spartaka Moskwa w meczu ostatniej kolejki fazy grupowej Ligi Mistrzów. Łącznie piłkarze Jürgena Kloppa w walce o awans do fazy pucharowej Champions League strzelili aż 23 bramki. W ten sposób Liverpool zdobył o dwa gole więcej, niż Manchester United w 1999 roku, ustanawiając rekord dla angielskich zespołów w tych prestiżowych rozgrywkach.

Jednym z piłkarzy, którzy błyszczeli pod koniec XX wieku w barwach Czerwonych Diabłów był Roy Keane. Teraz Irlandczyk w każdej możliwej chwili wbija szpile Liverpoolowi. Tak było też i wczoraj. Strzelenie siedmiu goli w spotkaniu Champions League? Dla byłego pomocnika United to nic nadzwyczajnego.

– Ich ofensywni zawodnicy dobrze się bawili, lecz duży test dla Liverpoolu jeszcze przyjdzie, ponieważ dotychczas pokonywali jedynie słabsze drużyny, nikogo mocnego. Miło się ich ogląda, lecz nie mieliby tyle miejsca przeciwko porządnej drużynie, ot i cała prawda – powiedział Keane.

Później dodał jeszcze: – Daj dobrym piłkarzom tyle czasu, ile oni mieli, a możesz mieć pewność, że poniesiesz za to karę. W rzeczywistości, grając z jakąkolwiek topową drużyną w Europie, nie będą mieli tyle miejsca i czasu, a co za tym idzie też okazji!

Jakie to wszystko słabe jest. Można zrozumieć, że byłej gwieździe ManUnited trudno wychwalać odwiecznego rywala z Anfield. Ale bez przesady! Jamie Carragher potrafił nie raz i nie dwa razy mówić ciepłe słowa pod adresem klubu z Old Trafford, chociaż to wielka legenda Liverpoolu. Może zatem panie Keane trochę obiektywizmu! Dzisiaj, obok Manchesteru City, to właśnie The Reds grają najlepszą piłkę na Wyspach!