Nikt na nich nie stawiał. Wyśmiewano obronę Liverpool, mówiono o tym, że z tego klubu największe gwiazdy cały czas odchodzą. I co? The Reds są o krok od awansu do półfinału Ligi Mistrzów!

Na początek coś z zupełnie innej beczki. Uważam to za wielki skandal, jak zachowuje się telewizja publiczna w stosunku do piłkarskich kibiców. Pomimo tego, że w internetowym głosowaniu widzowie zdecydowanie wyrazili wolę obejrzenia meczu The Reds z City, to jednak TVP zafundowała relację z Barcelony. A tam nudy, jak w polskim kinie!

Natomiast w Liverpoolu odbyła się prawdziwa, piłkarska bitwa! Gospodarze niesieni fantastycznym dopingiem roznieśli gości z Manchesteru aż 3:0. Takiej porażki ekipa Pepa Guardioli nie poniosła jeszcze w tegorocznym sezonie. I ten styl… Pomimo tego, że w drugiej połowie goście praktycznie nie wychodzili z połowy The Reds, to i tak nie potrafili oddać ani jednego celnego strzału na bramkę Kariusa. Takiej sytuacji nie było od dwóch lat!

Liverpool zaskakuje od początku sezonu. Teraz wystarczy popatrzeć na statystyki tego zespołu w Champions League, które są niesamowite:

Bramki : 1. Liverpool – 31
Asysty : 1. Liverpool – 28
Strzelcy : 3. Mane, Salah – 8
Asysty : 1. Milner – 8
Czyste konta : 1. Karius – 6

Gracze z Anfield Road dominują w liczbie bramek, oraz asyst, a jego zawodnicy są liderami, bądź należą do czołówki w statystykach indywidualnych. A przecież jeszcze kilka miesięcy temu wyśmiewano się z ich defensywy. Teraz Karius ma najwięcej czystych kont w Champions League.

Przewidywano, że po odejściu Philippe Coutinho do Barcelony, w Liverpoolu skończy się świat i nie będzie miał kto dogrywać piłek do napastników. A jednak James Milner jest liderem klasyfikacji asyst w Lidze Mistrzów. A na dodatek Mo Salah strzelił gola w ósmym z rzędu meczu na Anfield. Oni są niesamowici.

Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze sam Klopp, który stara się tonować emocje i mówi: – Czeka nas piekielnie ciężka praca na wyjeździe. Dzisiaj graliśmy dobrze, ale nie interesuje mnie dobry mecz z Man City – w tych rozgrywkach chodzi o awans do kolejnej rundy. Jeszcze tam nie jesteśmy, więc czemu mam to świętować? Porozmawiamy o tym po drugim meczu i zobaczymy, czy będziemy rozmawiać o tym samym.

I to jest właśnie klucz do sukcesu na Anfield. Pokora i mnóstwo pracy. Myślę, że Salah i spółka jeszcze nie raz nas zaskoczą!