Sprzedaż Wojciecha Szczęsnego to największy błąd w karierze Arsene Wengera? Może nie największy, ale w tym sezonie brak Polaka może kosztować Arsenal brak awansu do TOP4!

Kibice Arsenalu nigdy nie zapomną w jak cudowny sposób pożegnał się z nimi nasz bramkarz. Polak w specjalnej wiadomości tak napisał do wszystkich fanów Kanonierów:

Pamiętam, gdy jako młody chłopiec w Polsce oglądałem Davida Seamana, Thierry’ego Henry’ego, Dennisa Bergkampa i innych piłkarzy Arsenalu. W najśmielszych snach nie przypuszczałem, że dane mi będzie zagrać w klubie, któremu kibicowałem jako dziecko. Gdy Arsenal zainteresował się mną w 2005 roku, moje życie zmieniło się na zawsze. Zacząłem tę podróż jako 16-latek od akademii, starając się, by pewnego dnia zostać piłkarzem pierwszej drużyny i chodząc na poranne biegi po East Barnet z Jackiem Wilshere’em. Nie mogliśmy wtedy domyślać się, że za parę lat pokonamy Barcelonę, ja będę zakładał bluzę z numerem 1, a on z numerem 10.

Byłem piłkarzem Arsenalu przez ponad 11 lat i nigdy nie myślałem, że nadejdzie dzień, w którym opuszczę ten klub. (…) Dziś idę dalej, gotowy na nowe, życiowe wyzwanie, a zabieram ze sobą tylko dobre wspomnienia i bagaż doświadczeń. Odchodzę z nadzieją, że czasy Bergkampa, Henry’ego, Seamana i innych szybko powrócą na Emirates Stadium, a Arsenal znów wygra Premier League. Mogę nie być już piłkarzem Arsenalu, ale będę niósł ze sobą tę nazwę wszędzie, gdzie pójdę. I będę to robił z dumą!

Minęło pół roku i co? Smutek i tęsknota fanów za naszym rodakiem jest jeszcze większa! Okazało się, że Wojtek robi cudowna karierę w Juventusie Turyn. Wygrał już rywalizację o pozycje numer jeden w bramce Starej damy. Ale to nie wszystko.

W spotkaniu z Genoą Polak zaliczył 14. występ w pierwszym składzie mistrzów Włoch i po raz 10. w tym sezonie nie stracił bramki! Przy takiej liczbie meczów, nikt nigdy nie zaliczył, tylu czystych kont w historii Starem Damy. Szczęsnego gra to rewelacja!

A co się dzieje w Arsenalu? Najpierw była wspaniała wiadomość o transferze Pierre-Emericka Aubameyanga, a potem… Potem był koszmar w meczu ze Swansea! Kanonierzy zamiast gonić pierwsza piątkę Premier League wyraźnie przegrali ze słabiutkimi w tym sezonie Łabędziami.

Kluczem do trumny był koszmary błąd Petra Cecha. W drugiej połowie Shkodran Mustafi podał piłkę bramkarzowi Arsenalu, a ten fatalnie skiksował! Futbolówka trafiła do znajdującego się tuż przed nim Jordana Ayew, który nie miał problemów w wpakowaniem jej do siatki. Po prostu dramat.

I teraz pojawia się pytanie – w którym miejscu byłby teraz Arsenal ze Szczęsnym w składzie? Na szóstej pozycji? Raczej nie. Jestem o tym święcie przekonany, że byliby o wiele wyżej!