Philippe Coutinho znowu chce koniecznie odejść do Barcelony! I znowu wbija nóż w plecy wszystkim kibicom Liverpoolu.

Przypomnijmy, że Brazylijczyk przez całe ostatnie lato marzył o transferze do ekipy wicemistrzów Hiszpanii. Problem w tym, że szefowie The Reds nie chcieli słuchać ani słowa o sprzedaży swojej gwiazdy. Wszystkie trzy oferty Blaugrany zostały natychmiast odrzucone.

Minęło kilka miesięcy i Philippe Coutinho znowu zaczyna grać w tę samą grę. Brazylijczyk ponoć zapowiedział już, że nie ma zamiaru zagrać ani jednego meczu w koszulce teamu z Anfield Road. Hiszpanie tylko czekali na taki znaki i od razu ruszyli do ofensywy transferowej.

Źródła zbliżone do Liverpoolu donoszą, że teraz jednak angielski team zmienił postawę i jest gotowy wysłuchać propozycji Barcelony. Ponoć pierwsza oferta ma wynosić 110 milionów euro kwoty stałej i 40 milionów zmiennych. To jednak będzie za mało, aby przekonać Kloppa do pozbycia się jednej z najważniejszych postaci w swoim zespole.

Kiedy fani w Barcelonie zastanawiają się, ile będzie kosztowało ich sprowadzenie Cou, kibice Liverpoolu szukają już następcy Brazylijczyka. Na głównej liście znajdują się trzy nazwiska: Thomas Lemar, Nabil Fekir i Julian Draxler. Ciekawe propozycje, ale przecież żaden z nich nie będzie pomóc The Reds w lidze Mistrzów w dwumeczu z FC Porto.

Philippe Coutinho gra w bardzo ryzykowną grę. Chce zmienić otoczenie na pół roku przed mistrzostwami świata. Chce spalić wszystkie mosty za sobą w Liverpoolu. Już teraz ma łatkę gracza, który nie potrafi uszanować swojego pracodawcy. Szkoda, bo piłkarzem jest genialnym, ale człowiekiem… Fani The Reds pokochali go za całego serca, a ten ponownie nie potrafił okazać i m szacunku.