To już dzisiaj! Wielki rewanż Realu z Bayernem. Tydzień temu Królewscy wygrali w Monachium 2:1. Czy dzisiaj ponownie pokonają mistrzów Niemiec i awansują do finału Ligi Mistrzów?

Cała Barcelona żyła wczoraj fetą z okazji odzyskania mistrzostwa Hiszpanii. Jednak w Madrycie nikt nie cieszył się z sukcesu odwiecznego rywala. Wręcz przeciwnie. Na oficjalnej konferencji przed meczem z Bayernem w Champions League pojawił się Sergio Ramos i od razu odpalił ciężki pocisk!

– Barcelona zdobyła dublet. Więc to był dla nich świetny rok. Zdobycie dwóch trofeów nigdy nie jest łatwym zadaniem. Puchar Króla jest wartościowy, a mistrzostwo nawet bardziej. Jednak z mojego punktu widzenia wygranie Ligi Mistrzów jest równe tym dwóm trofeom, a nawet je przebija! – powiedział środkowy obrońca ekipy ze stolicy Hiszpanii.

Aby tak się stało Królewscy muszą dzisiaj utrzymać przewagę wypracowaną w Bawarii. I nie wydaje się to zadaniem jakimś niesłychanie trudnym do zrobienia. Wiadomo, że na Estadio Santiago Bernabéu zabraknie dwóch istotnych gracz gości – nie będzie mógł zagrać podstawowy defensor Bayernu, Jerome Boateng. Środkowy obrońca nabawił się urazu w pierwszym meczu i przez tydzień nie zdążył się wyleczyć. To samo spotkało Arjena Robbena.

Bawarczycy bez Holendra wyglądają lekko… kulawo! Gra nie rozkłada się równomiernie na obie strony. Teraz głównie atakuje Franck Ribery. Taka taktyka jest prosta do rozszyfrowania. I na to liczą fani Realu.

Jednak Ramos przestrzega wszystkich, i mówi o tym, że dzisiejszy hit Ligi Mistrzów nie będzie spacerkiem dla jego zespołu: – Mecz zaczyna się od 0:0 i na tym się skupiamy. Wcześniejszy pojedynek nie będzie miał znaczenia. Chcemy znowu wygrać w starciu z Niemcami, co absolutnie nie będzie łatwe – tłumaczy.

My oczywiście liczymy na przebudzenie Roberta Lewandowskiego. Nasz kapitan kadry był biczowny ze wszystkich stron po pierwszym meczu obu ekip. Fakt, Lewy nie wykorzystał dwóch dobrych okazji do wyrównania, ale bez przesady. To dalej gracz, który może sprezentować Bayernowi przepustki do kijowskiego finału Champions League.

W obronie naszego rodaka wystąpił Thomas Müller, który powiedział: – Jeśli nie wygramy, ludzie będą szukać przyczyny takiego stanu rzeczy. Ale Lewy zawsze trafia ostatni. Jego jakość jest niepodważalna! Przecież on w tym sezonie Bundesligi strzelił 28 goli, to jego świadectwo.

Początek spotkania tradycyjnie o 20:45. A więc kto będzie górą? Królewscy, czy może jednak Bayern?