Arsenal Londyn – och jak ciężko jest być ostatnio kibicem Kanonierów! W tym klubie wszystko idzie nie tak.

We wczorajszym meczu półfinałowym Carabao Cup (co to za śmieszna nazwa!!!) Arsenal zremisował bezbramkowo z Chelsea 0:0. Na boisku wiało totalną nudą. No może poza dwiema sytuacjami, przy których sędzia musiał za pomocą systemu VAR ogłosić, że nie ma mowy o karnym.

Zdenerwowany Arsene Wenger nie wytrzymywał patrząc na formę swoich graczy (oglądał mecz z trybun). Za wszelką cenę chciał im jakoś pomóc, ale jedyne na co było go stać, to nerwowe okrzyki w stronę sędziów. Za każdym razem kiedy Alvaro Morata lądował na boisku po twardym wejściu jednego z Kanonierów, Wenger ironicznie krzyczał: – Every time he goes down it’s a f*****g free-kick! Chyba nie trzeba tego tłumaczyć?

A tak poważniej. Arsenal Londyn ma już pięć punktów straty do czwartego Liverpoolu. Gra bardzo słabo. Nie ma szans na utrzymanie w zespole Alexisa Sancheza, który jest o krok od przejścia do Manchesteru City. Dni Mesuta Özila także są już policzone w klubie z Londynu. Ale to nie koniec wyliczanki. Bo teraz Francisa Coquelina ma być sprzedany do Valencii za 12 milionów funtów.

Jakby tego było mało, we wczorajszym spotkaniu, kontuzji doznał najlepszy ostatnio w całym Arsenalu Jack Wilshere. Na razie nie wiadomo jak długo będzie pauzował Anglik, ale to z pewnością nie poprawi humoru Wengera i wszystkich fanów Kanonierów.

Na dodatek sam Arsene dalej brnie w jakieś dziwne swoje teorie. On dalej myśli, że może uratować Sancheza dla swojego klubu. – Chciałbym, aby pozostał w Arsenalu na dłużej, ponieważ jest to piłkarz, który jest ważną osobowością w naszej drużynie. W meczu z Chelsea stworzył kilka groźnych sytuacji. Trzeba zaakceptować fakt, że jeśli gra on w każdym meczu, to potrzebuje odpoczynku w niektórych spotkaniach. Takie działania pomagają zawodnikom, szczególnie teraz, w środku sezonu – powiedział po wczorajszym spotkaniu Francuz.

To takie smutne… Ta bitwa jest już przegrana. Sprzedać Alexisa i od razu rozpocząć nowy rozdział w klubie! Tak to działa. Jeśli Wenger tego nie zrozumie, to Liga Mistrzów jeszcze długo nie powrócić na Emirates Stadium!