Po dogłębnym i długim dochodzeniu, angielska federacja uznała, iż Roberto Firmino nie jest… rasistą!

Dla każdego fana The Reds słowo „rasista” kojarzy się jednoznacznie. Kilka lat temu Luis Suarez został oskarżony o zwyzywanie Patrice’a Evre na tle rasowym. Pomimo tego, iż napastnik zespołu z Anfield Road udowodnił swoją niewinność (chodzi o znaczenie słowa „negrito w języku urugwajskim, które w tym kontekście nie jest obraźliwe), to i tak został zawieszony na dziesięć spotkań.

 

Dlatego teraz, kiedy kolejny gracz z Ameryki Południowej znowu usłyszał podobne oskarżenie, no to… Kibice z czerwonej części Liverpoolu znowu byli pewni, że kolejny ich ulubieniec dostanie gigantyczną karę! Przypomnijmy, że chodziło o mecz z Evertonem z początku stycznia (Puchar Anglii). Brazylijczyk miał zwyzywać jednego z graczy lokalnego rywala.

 

Szczegółowe dochodzenie trwało prawie półtora miesiąca i… Cóż za zaskoczenie! Roberto Firmino, który kilka razy podczas swojej kariery sam był obrażany na tle rasowym, jednak nie okazał się rasistą! Coś co było oczywiste dla większości, teraz zostało potwierdzone prawnie.

 

Radość Roberto Firmino była gigantyczna. Piłkarz Liverpoolu powiedział: – Dla piłki nożnej bardzo ważne jest, aby walka z rasizmem i wszelkimi formami dyskryminacji była traktowana niezwykle poważnie. Jako osoba, która doświadczyła rasistowskiego traktowania podczas swojego życia, wiem, jak bardzo może to być szkodliwe.

 

Potem dodał jeszcze: – Teraz proces jest zakończony. Ja chciałbym tylko powiedzieć, dla uniknięcia jakichkolwiek wątpliwości, że nie powiedziałem słowa, lub odmiany słowa, które zostało zgłoszone i następnie rozprzestrzenione w mediach. Jakikolwiek język odnoszący się do rasy, nigdy nie był przeze mnie używany, nie odwołuję się do koloru skóry czy kultury podczas sporu lub kłótni.

 

Dlaczego piszę o tej sprawie? Zawsze zastanawiał mnie taryfikator kar w Premier League. Suarez za wypowiedzenie słowa „negrito” przez kilka tygodni nie powąchał boiska. Mason Holgate, czyli piłkarz Evertonu nie dostał nawet żółtej kartki za swoje wyjątkowo chamskie zachowanie w stosunku do Roberto Firmino. A przecież Anglik specjalnie pchnął na bandy reklamowe Brazylijczyka. To był cud, że Roberto nie nabawił się poważnej kontuzji!

 

Podobnych przykładów jest o wiele więcej. Futbolowi bandyci, po wejściach których ich rywale wylatują z placu gry z groźną kontuzją, często są rozgrzeszani. Ale kiedy pojawia się sprawa politycznej i społecznej poprawności, to wtedy biada Wam! Wam wszystkim, którzy nie potraficie uszanować ustanowionych norm moralnych! Nawet jeśli są to zwykłe pomówienia.