Sergio Agüero – osiem goli, Harry Kane tyle samo. Alvaro Morata, Mo Salah i Raheem Streling oraz Gabriel Jesus i Romelu Lukaku –wszyscy mają na swoim koncie po siedem trafień. To najlepsi strzelcy w tym sezonie w lidze angielskiej. Niesamowita lista, ale kogoś na niej brakuje.

Jest piłkarz, który od lat przyzwyczaił nas do niesamowitej gry. Do seryjnie strzelanych bramek i generowania wokół siebie aury zwycięstwa. Alexis Sanchez, bo o nim mowa, tego lata zmienił się nie do poznania. Dla niego ciosem był brak kwalifikacji Arsenalu do Ligi Mistrzów. Piłkarski raj przeznaczony tylko dla najlepszych bez Chilijczyka? To się nie mieści w głowie.

A zatem mieliśmy latem strajk Sancheza, który miał wymusić transfer do Manchesteru City, Bayernu lub innego PSG. Była brana pod uwaga nawet przeprowadzka do Barcelony. Dodatkowo Alexis miał spory atut w ręku – jego umowa z Kanonierami kończy się już latem 2018 roku. W takim przypadku nie ma co marzyć o fortunie przy sprzedaży. Niestety, boss klubu z Londynu popełnił wielki błąd. Postanowił zatrzymać Sancheza w klubie za wszelką cenę!

I co to dało Arsenalowi? Otóż dzisiaj Alexis to piłkarz niesamowicie sfrustrowany. Wystarczy rzut oka na statystyki. Po jedenastu kolejkach tegorocznego sezonu Chilijczyk ma na koncie kosmiczną cyfrę jednej strzelonej bramki. Rok temu w tym samym momencie batalii o mistrzostwo Anglii, Sanchez miał już sześć zdobytych goli. Tyle samo miał na koncie po jedenastu kolejkach w batalii ligowej 2015/16.

Jeżeli kogoś nie przekonują suche dane, wystarczyło popatrzeć na grę Sancheza we wczorajszym hicie z Manchesterem City. Alexis snuł się po boisku. Niby starał się, ale kompletnie nic z tego nie wynikał. Nic dziwnego, że nagle Wenger zmienił zdanie i…

Arsene przyznał, że jeżeli nie dojdzie do przełomu w rozmowach kontraktowych, to możliwa jest sprzedaż Chilijczyka w zimowym oknie transferowym. – Kiedy znajdujesz się w naszej sytuacji, wyobrażasz sobie każde rozwiązanie, dlatego tak: sprzedaż Alexisa możliwa już zimą – przyznał opiekun londyńskiego klubu.

Historia Sancheza jest przestrogą dla innych klubów. Wiadomo, z niewolnika nie ma pracownika. Z drugiej jednak strony postawa samego Aleksisa jest mało profesjonalna. W końcu Arsenal co tydzień przelewa mu tysiące funtów na konto. Futbol stał się ostatnio bardzo dziwny.