On wrócił! To nie będzie recenzja kultowej książki Timura Vermesa. Chodzi o wczorajszy występ Philippe Coutinho, który pojawił się pierwszy raz na boisku od czasu afery transferowej.

Przypomnijmy, że Brazylijczyk koniecznie chciał się przenieść do Barcelony. Kiedy szefowie Liverpoolu nie zgodzili się na transfer, Cou natychmiast zaczął mieć problemy z plecami. Ból musiał być okropny, ponieważ piłkarz nie był w stanie nawet trenować!

Cudowne ozdrowienie nastąpiło, kiedy Philippe pojawił się na zgrupowaniu kadry. Po powrocie do Anglii, Brazylijczyk po prostu musiał powrócić do swojej pracy z resztą zespołu z Anfield.

Jürgen Klopp nie wypuścił go do boju podczas ostatniego meczu z Manchesterem City (0:5). Niemiec znalazł jednak miejsce dla Cou podczas wczorajszego spotkania Ligi Mistrzów z Sevillą.

Liverpool powinien ten pojedynek wygrać różnicą kilku bramek. Jednak tego wieczoru armia Kloppa była wyjątkowo nieskuteczna. Przy stanie 2:1 karnego nie strzelił Roberto Firmino. W drugiej połowie Andaluzyjczycy grali ambitnie i do wyrównania doprowadził Joaquin Correa. Wtedy niemiecki opiekun The Reds postanowił wprowadzić na boisko Cou.

Jak na tę zmianę zareagowali kibice? Totalny aplauz! Fani Liverpool od razu przebaczyli wszystkie fochy Philippe. Brazylijczyk starał się, biegał ale i tak nie pomógł swojej drużynie. Ostatecznie mecz zakończył się remisem 2:2.