Jak skutecznie ogrywać bukmachera?

Philippe Coutinho w końcu dopiął swego! Po tygodniach nalegania na natychmiastową przeprowadzkę do Barcelony, w końcu szefowie Liverpoolu zrozumieli, że nie ma szans dalej na siłę trzymania Brazylijczyka w ich składzie.

Ostatnia sobota będzie nam się przede wszystkim kojarzyć ze wspaniałym zwycięstwem Kamila Stocha w drugim z rzędu Konkursie Czterech Skoczni. Jednak nasz skoczek, zaraz po tym jak odebrał nagrodę, musiał się mocno zdziwić. Polak to wielki fan Liverpoolu i pewnie był w szoku, kiedy dowiedział się, że jego ukochany klub The Reds sprzedali za 160 milionów euro Cou do Blaugrany.

Dla wszystkich fanów klubu z Anfield Brazylijczyk stał się od razu wrogiem numer jeden. Nikt nie mógł zrozumieć, dlaczego Philippe Coutinho nie mógł poczekać z transferem do lata. Przecież za miesiąc będzie dwumecz z FC Porto w Lidze Mistrzów! Liverpool raczej nie ma szans na sprowadzenie odpowiedniego zastępstwa na Małego Magika.

Zanim jednak fani Liverpoolu zaczną palić koszulki swojego ex-idola, może lepiej posłuchać co ma do powiedzenia sam piłkarz. A on w taki sposób tłumaczy swoją wielką chęć do opuszczenia miasta Beatlesów.

– Tu nie chodzi o pieniądze. Chodzi o możliwość gry w Barcelonie, mieszkania tam. Zawsze dawałem z siebie 100%, przez cały czas spędzony w Liverpoolu. Przez te pięć lat zrobiłem wszystko co mogłem. Kocham ten klub, ale czas na nową przygodę.

– Mam stąd wiele wspomnień, jest wielu ludzi w Liverpoolu, którym jestem wdzięczny. Muszę stać się lepszym piłkarzem, zawsze sobie to powtarzam. Rozumiem, jak duże wyzwanie jest przede mną, biorąc pod uwagę kwotę transferu, status tej transakcji, ale chodzi o ambicje, marzenia. Chcę grać z najlepszymi na świecie.

To tyle jeśli chodzi o Philippe Coutinho. Czy teraz można zrozumieć jego determinację i chęć dołączenia do Barcelony? Czy Brazylijczyk dalej będzie nazywany piłkarskim zdrajcą?