Wraca Liga Mistrzów. I to jak! Chelsea kontra Barcelona – tym meczem żyje cały piłkarski świat!

W ostatnich dziesięciu sezonach Champions League, Blaugrana za każdym razem dochodziła przynajmniej do ćwierćfinału. Teraz apetyty na sukces w Katalonii także są gigantyczne. W La Liga Leo Messi i spółka dumnie krocza po odzyskanie tytułu mistrzowskiego. Podobnie jest w Pucharze Króla. Teraz trzeba powrócić do walki na trzecim froncie.

Tegoroczna rywalizacja jest trzecią potyczką Chelsea i Dumy Katalonii na tym etapie rozgrywek. Na razie stan rywalizacji jest wyrównany – obie drużyny wywalczyły po jednym awansie. Smaczku tegorocznej walce obu klubów dodaje fakt, że w składzie mistrzów Anglii jest dwóch wychowanków Blaugrany. Cesc Fàbregas oraz Pedro Rodríguez Ledesma łącznie rozegrali prawie 300 spotkań w bordowej koszulce Barcelony.

Kto jest faworytem dwumeczu? Wszystkie znaki na ziemi i niebie wskazują na Barcelonę. The Blues mają mnóstwo wewnętrznych problemów. Antonio Conte często nie panuje nad zespołem. A jego największa gwiazda, czyli Eden Hazard, oczyma wyobraźni widzi się już w… Realu Madryt!

Zresztą sam opiekun Chelsea też twierdzi, że to Katalończycy są faworytami. – Na papierze to Barça jest faworytem, ale musimy być zmotywowani. Takie mecze są ważne, ponieważ możemy przekonać się, na jakim poziomie jesteśmy. Uważam, że to będzie próba ogniowa. Będzie to trudny mecz, Barcelona rozgrywa fantastyczny sezon, a te rozgrywki nas interesują. Musimy być przygotowani i świadomi naszego poziomu oraz wiedzieć, że musimy się poprawić w przyszłości! – mówi Włoch.

Kibice Blaugrany mogliby być spokojni przed dzisiejszym meczem, gdyby nie jedna statystyka. Pomimo tego, że Barcelona zakończyła fazę grupową bez porażki, jej dorobek bramkowy w spotkaniach wyjazdowych obecnej edycji Ligi Mistrzów jest wyjątkowo marny. W trzech pojedynkach Katalończycy zdobyli zaledwie jednego gola i na dodatek było to trafienie samobójcze Sebastiana Coatesa w starciu ze Sportingiem!

Oczywiście do tego trzeba dodać, że Ernesto Valverde nie będzie mógł skorzystać z usług Philippe Coutinho. Jednak w Barcelonie od dawna wszyscy byli przygotowani na taki scenariusz. Jaki jest zatem plan na pokonanie Chelsea? W końcu skuteczność w starciu z Londyńczykami musi odzyskać Leo Messi. W ośmiu pojedynkach z The Blues Argentyńczyk nie zdołał zdobyć ani jednej bramki. Normalnie szok!

W tym sezonie Messi strzelał gole w szesnastu meczach La Ligi, Champions League oraz Pucharu Króla. Aż piętnaście z nich Katalończycy wygrali (był też jeden remis). Jasne jest zatem, że trafienia Leo to klucz do zwycięstwa. Czy ta prawda potwierdzi się i dzisiaj? Początek odkrywania odpowiedzi na to pytanie, tradycyjnie o 20:45!