Menedżer Manchesteru United, José Mourinho, w wyśmienitej formie. Po wczorajszych derbach z Manchesterem City, Portugalczyk dał pokaz swojej „wielkiej kultury”.

Najpierw o samym meczu, który może nie był wielkim widowiskiem. Na boisku o klasę, a może i nawet dwie lepsi byli gracze Pepa Guardioli. The Citizens wygrali 2:1 chociaż mogli na Old Trafford zdobyć o wiele więcej bramek. Jednak jak zwykle doskonale bronił David De Gea.

Później nastąpiła dogrywka z José Mourinho w roli głównej. Najpierw Portugalczyk wpadł wściekły do szatni gości i zabronił im głośnego świętowania zwycięstwa. Oczywiście gracze City nie mieli najmniejszej ochoty posłuchać się oburzonego opiekuna United.

No i zaczęły się wyzwiska, szarpanina a nawet w szatni latały butelki! Widać, że José totalnie nie potrafi przyjąć do wiadomości, że jego United są słabsi od lokalnego rywala. Zero szacunku dla wielkiej drużyny Guardioli, jest tylko samo narzekanie.

Tak właśnie było na konferencji, gdzie Mourinho dalej brnął w swoje szaleństwo: – Myślę, że są dobrym zespołem, ale mieli po prostu szczęście i wszystkie decyzje arbitra były podejmowane na ich korzyść – tak w skrócie Portugalczyk podsumował wczorajszy mecz. Serio? Mieli szczęście? Ręce opadają.

Może szybki rzut oka na statystyki:

MANCHESTER UNITED – MANCHESTER CITY 1:2 (1:1)
Posiadanie piłki: 35,2% – 64,8%
Strzały łącznie: 8 – 14
Strzały celne: 5 – 7
Strzały niecelne: 2 – 3
Strzały zablokowane: 1 – 4
Celność podań: 69,2% – 82,3%
Rzuty rożne: 2 – 8

To oczywiście same suche liczby, ale już one sporo mówią. United rzucili się do odrabiania strat pod koniec meczu, ale to był zdecydowanie za późno. Wcześniej był typowy autobus na polu karnym Czerwonych Diabłów i to właśnie Mourinho jest odpowiedzialny za taką taktykę. Więc czas przestać narzekać i zabrać się do roboty. Tyle tylko, czy wielki José to potrafi?