Narzekacie na sędziowanie w Polsce? Albo na poziom prowadzenia spotkań w Hiszpanii. To co powiecie na to, co się działo wczoraj podczas meczu Liverpoolu z Tottenhamem i na to co wyprawiał Jon Moss?

Hit Premier League nie zawiódł. Były piękne akcje, cudowne bramki i walka do samego końca. I tylko szkoda, że do poziomu piłkarzy nie potrafili dostosować się sędziowie. O co chodzi? Już tłumaczymy.

Po pierwszej połowie prowadzili gospodarze 1:0. W 79. minucie na boisku pojawił się Victor Wanyama, a minutę później piłka po jego fantastycznym uderzeniu trafiła idealnie w okienku bramki Lorisa Kariusa.

To nie koniec emocji. Tym razem jednak do akcji wkroczyli sędziowie. Po składnej akcji sam na sam z niemieckim golkiperem The Reds wyszedł Harry Kane. Wypuścił sobie piłkę za daleko i gdy nie miał już szans jej dogonić, po prostu zostawił rękę na Kariusie. Arbiter, Jon Moss, pokazał na jedenasty punkt!

Wściekli piłkarze Liverpoolu protestowali – po pierwsze był spalony, a po drugie nie było faulu. I teraz dochodzimy do największego skandalu tego wieczoru. Główny sędzia podbiegł do liniowego i zamienił z nim kilka zdań.

Smart (sędzia liniowy): „All I need to know, did Lovren touch the ball?”

Moss: „I don’t know.”

Smart: “If he’s not touched the ball, it is offside, so you’re chalking off the penalty. It has to be offside if

Lovren has not touched the ball.”

Christian Eriksen: “He did touch the ball.”

Emre Can: “He didn’t touch the ball.”

Moss “Just talk to me again.”
Smart: “You know what I’m asking; I need to clarify, has Lovren touched the ball?
„If he has, it’s a deliberate action and, therefore, it’s a penalty. If he has not, it is offside.”
Moss: “I have no idea whether Lovren touched the ball to be honest with you.
Martin, have you got anything from TV? I’m giving the penalty.”

A więc co jest najważniejsze w tej rozmowie? Otóż sędzia nie będąc pewnym swojej decyzji i tak podyktował karnego! Na szczęście, dla gospodarzy Kane nie wykorzystał jedenastki.

Potem Mo Salah strzelił na 2:1, a sędziowie dali kolejnego karniaka drużynie z Londynu. I jego też nie powinno być, bo Erik Lamela był na spalonym podczas tej akcji! Tym razem to ponownie liniowy zadecydował o przyznaniu jedenastki.

Przy drugiej próbie Kane był już skuteczniejszy. 2:1 i po niesamowitym spektaklu Koguty wywiozły punkt z Anfield Road. Po takim hicie chyba nikt nie będzie marudził na naszych sędziów. Tym bardziej, że u nas jest system VAR, a w bogatej Anglii są liniowi z „sokolim wzrokiem”! Gratulacje!