Jak skutecznie ogrywać bukmachera?

Osiem kolejek La Liga, siedem zwycięstw i tylko jeden remis w ostatniej kolejce z Atlético Madryt. Początek sezonu w wykonaniu Blaugrany musi budzić respekt. Drużyna Ernesto Valverde prezentuje się solidnie i skutecznie. W sumie nie ma się do czego przyczepić, no chyba że…

Właściwie to jest jedna sprawa, na którą trzeba zwrócić uwagę. Niby Barcelona jest w tym sezonie o wiele lepiej zbilansowana, niż w poprzednich rozgrywkach. Jeśli jednak dokładnie prześledzimy statystyki to i tak wychodzi na to, że główną i najważniejszą postacią Barcy jest oczywiście Leo Messi.

Argentyńczyk dzięki bramce strzelonej w środku tygodnia w meczu Ligi Mistrzów z Olympiakosem po raz czwarty z rzędu zdobył przynajmniej 50 bramek w roku kalendarzowym. Leo po raz kolejny pokazuje, że po prostu jest nadczłowiekiem!

A jeśli okaże się, że Messi to jednak istota taka sama, jak my wszyscy i zaraz zacznie odczuwać skutki zmęczenia sezonem? Argentyńczyk rozegrał maksymalną liczbę minut od początku sezonu i ani razu nie usiadł na ławce rezerwowych lub na trybunach. Leo ma w nogach dokładnie 1170 minut (720 minut w La Liga, 270 w Champions League i 180 w dwumeczu o Superpuchar Hiszpanii). Z 25 bramek jakie strzeliła w lidze Barcelona, sam Leo był autorem jedenastu trafień. Do swojego konta dołożył także 3 asysty.

Jak na dłoni widać, że Argentyńczyk jest nie do zastąpienia! Brak odpoczynku dla niego to niezwykle ryzykowna taktyka. Przecież on nie jest maszyną! Tylko w ostatnich latach narzekał m.in. na takie kontuzje: zerwanie wiązadła wewnętrznego w kolanie, uraz przywodziciela czy też mocne naderwanie mięśnia. Absolutnie nie życzę Leo, aby zamiast na boisku meldował się w gabinetach lekarskich, ale może warto dać mu trochę odpocząć? Jutro Duma Katalonii będzie podejmować na swoim stadionie ostatnią w tabeli Malagę. Świat się nie zawali, jeśli Leo dostanie tego wieczora wolne. A jego koledzy i tak muszą sobie poradzić bez genialnego Argentyńczyka.

Jeśli jednak Valverde nie posłucha głosu rozsądku, w końcu doczeka się tragedii. Barce bez Messiego? To byłaby katastrofa. Jeśli do tego dodamy planowaną w listopadzie operację Luisa Suareza w głowach szefów wicemistrzów Hiszpanii musi zapalić się czerwona, ostrzegawcza lampka! Tak dłużej nie da się grać!