Wczorajsze południe nie było zbyt miłe dla fanów mistrzów Anglii. Na zakończenie 33. kolejki angielskiej Premier League, ich Chelsea tylko zremisowała na Stamford Bridge w derbach stolicy z West Hamem 1:1. Eden Hazard i spółka objęli prowadzenie w 36. minucie po golu Azpilicuety, ale w 73. minucie punkt Młotom zapewnił Chicharito Hernandez.

Spotkanie z Młotami to była jedna z ostatnich szans dla Chelsea, aby zacząć odrabiać straty do pierwszej czwórki. Wiadomo, tylko pozycja w TOP4 gwarantuje grę w przyszłym sezonie w Lidze Mistrzów. Dlatego remis z West Hamem to nie zyskanie jednego punktu, to strata dwóch oczek do czołówki!

Gdyby udało się pokonać lokalnych rywali, Liverpool byłby już tylko o osiem punktów od ekipy Antonio Contego. Do tego trzeba dodać, że Chelsea ma rozegrany jeden mecz mniej. Zakładając, że to byłyby kolejne trzy punkty, różnica do The Reds mogłaby się skurczyć do pięciu oczek. W przecież Liverpoolczycy przyjadą jeszcze na Stamford Bridge.

Teraz jednak takie obliczenia powoli tracą sens. Gol Chicharito całkowicie załamał graczy Chelsea. A przecież wcześniej powinni strzelić lokalnemu rywalowi 4 lub 5 bramek i byłoby po sprawie. Sytuacji mieli mnóstwo. Morata nawet dwa razy umieścił piłkę w siatce rywali, jednak za każdym razem sędzia odgwizdywał spalonego.

Po meczu załamany był sam Conte, który powiedział: – Kiedy mówię jestem sfrustrowany, mówię tu o sobie i piłkarzach – wygrywamy i remisujemy wspólnie. Kiedy odnosimy taki wynik, musimy wspólnie dzielić odpowiedzialność. Bardzo trudno jest mi wytłumaczyć ten mecz: zremisowaliśmy, mimo że dominowaliśmy. Mieliśmy wiele okazji do strzelenia drugiego i trzeciego gola, zamiast tego straciliśmy bramkę.

Włoch doskonale wie, że brak Ligi Mistrzów będzie niczym wyrok. Z hukiem wyleci ze Stamford Bridge. W ogóle latem Chelsea czeka prawdziwa rewolucja. Bez Champions League z zespołu będą chcieli odejść Hazard i Thibaut Courtois. A kogo uda się namówić wizją gry w Lidze Europejskiej? Z pewnością nie będą to wielkie gwiazdy. Czyżby zatem nad Chelsea miały nadciągnąć ciemne chmury? A wszystko to przez jedną bramkę Chicharito, która padła dokładnie wczoraj o godzinie 19:00!