W jaki sposób skutecznie ogrywać bukmacherów?

Kim jest BET4WIN?

Zazwyczaj cichy i skromny Robert Lewandowski w ostatnim czasie potrafi pokazać pazurki podczas wywiadów. Jednak tym razem mógł powiedzieć o kilka słów za dużo.

To idealny produkt marketingowy? Lewy nawet jeśli pojawiał się jakiś problem, to potrafił ugryźć się w język i siedzieć cicho. Lata wspólnej gry z największym piłkarskim samolubem świata, czyli Arjenem Robbenem, mogłyby doprowadzić na skraj załamania psychicznego każdego. Każdego tylko nie naszego kapitana kadry, który nigdy nie skrytykował Holendra.

Jednak ostatnio coś się zmieniło w podejściu Polaka. Najpierw po zakończeniu ostatniego sezonu otwarcie skrytykował swoich kolegów z zespołu, którzy nie za bardzo chcieli mu pomóc w walce o tytuł króla strzelców Bundesligi. Teraz poszedł jeszcze dalej. Lewemu nie podoba się polityka transferowa Bayernu, przez którą według Polaka ekipa mistrzów Niemiec nie rozwija się tak jak inne piłkarskie potęgi.

– Bayern nie zrobił jak dotąd większego transferu niż 40 milionów euro. W światowym futbolu to już od dawna przeciętna kwota. Bayern nie urósł w ostatnich latach na rynku tak, jak Real czy United. Teraz różnica w porównaniu do tych najwyższych stawek jest już ogromna – powiedział Robert.

Szefom Bayernu wyjątkowo nie spodobały się słowa naszego rodaka. Mówi się o wielkiej karze dla Lewandowskiego. Niemiecka prasa doszukuje się też pretekstu, dzięki któremu Robert mógłby w końcu przejść do wymarzonego Realu Madryt.

Królewscy od dawna starają się o sprowadzenie naszego napastnika. Jak do tej pory nic z tego nie wyszło. Prawdopodobnie kolejna bitwa o transfer Lewego odbędzie się latem 2018 roku.

Wydaje się, że lepiej, aby nasz kapitan kadry przemawiał swoimi bramkami na boisku. A tutaj ostatnio jest średnio. Bayern w meczu trzeciej kolejki niemieckiej Bundesligi został dziś pokonany 2:0 przez TSG Hoffenheim. Lewy nic wielkiego na boisku nie pokazała. Bawarczycy w tabeli Bundesligi spadli aż na szóstą pozycję.