Jak wygrywać z bukmacherem?

Oto co do powiedzenia po meczu z Kazachstanem miał Arkadiusz Milik, czyli strzelec pierwszej bramki dla Polski. Po ciężkiej grze zdobyliśmy ważne trzy punkty i do awansu na MŚ brakuje nam już tylko 4 oczek. I o tym mówi właśnie snajper Napoli.

 

– W końcu odblokowałeś się! Bramka w meczu z Kazachstanem to Twoje pierwsze trafienie w eliminacjach do mistrzostw świata 2018!
Arek: Oczywiście bardzo się cieszę z tego gola. To dużo dla mnie znaczy. Miałem przerwę spowodowaną kontuzją i w kilku spotkaniach nie potrafiłem pokonać bramkarza rywali. Wiem, że z Kazachstanem miałem więcej sytuacji i mogłem zdobyć więcej bramek, ale cieszę się, ponieważ wygraliśmy bardzo ważne spotkanie. To nie był nasz najlepszy mecz, ale przetrwaliśmy trudne chwile i potem dobiliśmy rywala.

– 3:0 to taki oddech ulgi po wyprawie do Kopenhagi?
Arek: Powiem tak. My doskonale zdajemy sobie sprawę, że teraz wszystko zależy od nas. Przed nami jest ostatnie zgrupowanie. Tam nie będzie miejsca na najmniejszy błąd. Będziemy musieli ostro zasuwać, bo potrzebujemy minimum czterech punktów. Musimy koniecznie je zdobyć .Nie wyobrażam sobie innego scenariusza.

– W Armenii będzie niezwykle trudno. Tam jest wyjątkowo gorący teren do grania!
Arek: Każde spotkanie wyjazdowe nie należy do łatwych. Inaczej jest, kiedy wychodzisz na boisko i czujesz wsparcie swoich kibiców. To zawsze nam pomaga i uskrzydla. A wyjazdy to zupełnie inna historia. Tam zawsze jest ciężko. Spodziewamy się trudnego przeciwnika, który będzie walczył do końca. Jednak znamy stawkę tego spotkania i podejdziemy do niego maksymalnie skoncentrowani. Presja w niczym nam nie przeszkodzi. Pojedziemy tam po zwycięstwo!

– Podoba Ci się współpraca z Robertem Lewandowskim?
Arek: On jest świetnym piłkarzem i dobrze się z nim gra kombinacyjnie. Chyba najważniejsze jest to, że potrafimy stwarzać sobie sytuacje. Cały czas się rozwijamy i idziemy do przodu.

– Jak ważne psychicznie było zwycięstwo z Kazachstanem?
Arek: Wygrana zawsze jest najważniejsza. Musimy pamiętać, że reprezentujemy nasz kraj, a to wielki przywilej! Każde zdobyte trzy punkty to megapozytyw. Podbudowuje nas psychicznie. Jesteśmy pierwsi w grupie i marzenia związane z wywalczeniem awansu na mistrzostwa świata są tak blisko do zrealizowania.

– Po laniu w Kopenhadze widać było u Was sportową złość. Jednak z Kazachami wcale nie było tak łatwo!
Arek: Pewnie! Jednak to trochę nasza wina. Już w pierwszej połowie mogliśmy strzelić trzy gole i byłoby po sprawie. Tak się jednak nie stało i w drugiej części gry zaczęliśmy się męczyć. Były momenty, gdzie przeciwnik ostro nam zagrażał. Na szczęście przetrwaliśmy je i potem było łatwiej. Wiem, że jest trochę narzekania na nasz styl. Myślę jednak, że trzeba nauczyć się doceniać to co mamy.

– Cieszy solidny debiut w pierwszym składzie Macieja Makuszewskiego!
Arek: Oczywiście. To tylko pokazuje, że mamy głębie składu. Jest jeszcze Jan Bednarek, do gry powrócił Maciek Rybus. To same pozytywy!

– Tego wieczoru mogłeś strzelić jeszcze jedną bramkę. Trafienie z wolnego to byłby gol roku! Trenujesz takie strzały na treningach?
Arek: Nie! (śmiech) Raczej ćwiczymy rozegranie stałych fragmentów gry. Podczas meczu bywa w takich momentach mała improwizacja. Liczy się także własna inwencja. Szkoda, że piłka nie wpadła, ale będę się starał dalej. Przyznaje się jednak, że to było dośrodkowanie. Potem sam się z siebie śmiałem, że tak przywaliłem ostro.