Jest wiele rzeczy, które potrafią zniszczyć nawet najpiękniejsze widowisko futbolowe. Trzy najgorsze? Proszę bardzo: autobus w obronie postawiony przez drużyny José Mourinho, brutalne faule oraz symulki w polach karnych!

I teraz będzie o tej ostatniej sprawie. Finał Pucharu Anglii. Z jednej strony Arsenal, który zakończył jeden z najgorszych sezonów od wielu lat. A z drugiej strony barykady szczęśliwa Chelsea, która odzyskała tytuł mistrzowski. Takie zestawienie miało gwarantować wielkie emocje. A jak było? Bardzo średnio, na dodatek Victor Moses postanowił zabawić się w… aktora! W jednej z akcji po prostu zaczął udawać, że był faulowany w polu karny.

Na szczęście, sędzia nie dał się nabrać na tak wredną symulkę i pokazał piłkarzowi żółtą kartkę (to był drugi taki kartonik, a zatem Moses wyleciał z boiska). Ostatecznie mecz wygrał Arsenal 2:1. Koniec tematu? Nigdy w życiu. teraz do akcji wkroczył menedżer The Blues, Antonio Conte.

Włoch na konferencji po spotkaniu powiedział: – Muszę przyznać, że nie widziałem dokładnie tej sytuacji, ale myślę, że to było spowodowane zmęczeniem. Jest końcówka sezonu i wielu zawodników jest po prostu zmęczonych. Oczywiście, nie tłumaczę „nurkowania”, ale Moses jest bardzo sympatycznym człowiekiem i na pewno nie chciał nikogo oszukać!

A więc wszystko jasne. Po prostu Moses upadł bo był zmęczony! Ojej, co za bidula. A może z głodu padł? Śmieszne tłumaczenie. Facet symulował i powinien dostać za to karę na trzy kolejne mecze, może w ten sposób piłkarze przestaliby wyłudzać karniaki!