Kiedy piłkarscy fani w całej Europie świętują zakończenie rozgrywek ligowych w swoich krajach (albo płaczą, tak jak w Barcelonie), w NBA walka o tytuł wkracza w decydującą fazę.

12-0 – taki jest wynik Golden State w tegorocznych play offach. Dwanaście wygranych z rzędu i ani jednej porażki! To jest masakra. Żaden inny zespół w historii NBA nie dokonał tego.

Dzisiaj w nocy Warriors po raz czwarty pojechali San Antonio (129:115) i spokojnie awansowali do wielkiego finału (trzeci raz z rzędu). Nie byłoby tego sukcesu bez jednego gościa – Steph Curry odnalazł swoją najlepszą formę. I rzuca i trafia jak szalony. Głównie za trzy punkty. Teraz prześcignął nawet Kobego Bryanta w liczbie celnych rzutów z dystansu w fazie play offów!

Ostatnio amerykański Forbes podał info o tym, że już latem Curry może podpisać największy kontrakt w historii sportu! Ponad 200 milionów dolarów za pięć lat gry! Tyle oferują u szefowie Golden State. Przypomnijmy, że teraz superstrzelec Wojowników inkasuje skromne 12 milionów. To prawdziwe groszki…

Co ciekawe, innym graczem, który może podpisać podobny kontrakt jest John Wall, czyli kolega klubowy Marcina Gortata.