Jak skutecznie ogrywać bukmachera i czerpać zysk?

 

Jeszcze Barca nie zginęła, póki Leo Messi żyje! Miało być tragicznie, a tymczasem Blaugrana wygląda rewelacyjnie i ciągle chce więcej.

 

Trzy zwycięstwa w trzech pierwszych kolejkach i aż cztery punkty przewagi nad Realem Madryt! Fani Barcelony muszą czuć się doskonale. Tym bardziej, że statystyki ich ukochanego klubu są imponujące – dziewięć zdobytych goli, zero straconych dały najlepszy start w historii klubu od założenia ligi w latach 1928-29. Zwycięstwa po 2:0 nad Betisem i Alaves oraz ostatnie zwycięstwo 5:0 z Espanyolem na Camp Nou dały nowy rekord klubowy!

Wszystkim jak zwykle rządzi Messi, który strzela gola za golem. Teraz Argentyńczyk postara się o kolejną wygraną. Barcę czeka wyjazd do Getafe. Rywal nie jest jakiś maksymalnie trudny (zwycięstwo, remis i porażka), jednak w takich właśnie spotkaniach wicemistrzowie Hiszpanii muszą się starać najbardziej. Strata punktów z takim przeciwnikiem byłaby podwójnie bolesna.

Wiedzą coś o tym gracze Realu. Niespodziewanie Królewscy zremisował u siebie w meczu 3. kolejki La Ligi z Levante. Gola dla gości zdobył Ivi, dla mistrzów Hiszpanii trafił Lucas Vázquez. Los Blancos rozegrali średnie spotkanie, choć trzeba dodać, że zabrakło im też trochę szczęścia. Ale tak to jest, jak się trzeba męczyć bez Cristiano Ronaldo. Na dodatek z powodu kontuzji z boiska w meczu z Levante musiał zejść Karim Benzema, a na koniec czerwoną kartkę obejrzał Marcelo. Same tragedie!

 

Teraz graczy Zizou czeka arcytrudne spotkanie z największą, ligową rewelacją, czyli Realem Sociedad. Obie drużyny w tygodniu wygrały swoje mecze pucharowe i do starcia ligowego przystąpią w miarę dobrych nastrojach. W spotkaniu tym zagrać będą mogli Varane i Marco Asencio, którzy pozbyli się problemów zdrowotnych (słynne wyciskanie pryszcza u Hiszpana!). Kto będzie kluczowym zawodnikiem tego spotkania? Według nas będzie to Asier Illarramendi. Były gracz Królewskich, a teraz piłkarz ekipy z Sociedad mówi przed tym meczem: – Wizyta Realu w takim momencie jest wyjątkowa, ale to dopiero początek rozgrywek. Real pogubił punkty i przyjedzie z obowiązkiem wygrania, ale jesteśmy mocni u siebie. Będziemy chcieli prowadzić ten mecz i zobaczymy, kto przejmie tę kontrolę. Jeśli my i kibice będziemy robić swoje, możemy wygrać!

W Premier wszystko co najlepsze odbędzie się w niedzielę. Najpierw derby Londynu i pojedynek Chelsea z Arsenalem. Po słabym starcie obu drużyn, widać, że gracze obu ekip powoli wracają na właściwe tory. W o wiele lepszej formie są piłkarze mistrzów Anglii, którzy w środku tygodnia rozbili w Lidze Mistrzów Qarabağ aż 6:0. Boską bramkę w tym spotkaniu strzelił Davide Zappacosta. Włoch niezwykle szybko zaaklimatyzował się w nowym otoczeniu. To może być prawdziwy, transferowy strzał w dziesiątkę.

Jednak to nie on będzie miał decydujący wpływ na wygraną The Blues. Według nas katem Kanonierów będzie Alvaro Morata. Hiszpan w czterech meczach ligowych zdobył trzy gole i zaliczył dwie asysty. Co ciekawe wszystkie trafienia zaliczył po strzałach głową. Od razu wykorzystał to Eden Hazard, który lekko naśmiewa się z byłego napastnika Realu Madryt i mówi: – Wiedziałem, że Morata to dobry piłkarz. Wiedziałem też, że strzela sporo bramek głową. Teraz musi nauczyć się robić to samo stopami!

W drugim hicie Premier League, Manchester United będzie podejmować u siebie Everton. W zespole Czerwonych Diabłów zabraknie Paula Pogby, który doznał urazu ścięgna podkolanowego i wypadł z gry na okres od czterech do sześciu tygodni. Nieoczekiwanie w środku boiska doskonale zastępuje go Marouane Fellaini.

José Mourinho tak opisuje grę Belga: – Znowu udowodnił swoją wartość i kibice to zrozumieją. Bardzo się z tego powodu cieszę, bo odkąd tylko trafiłem do tego klubu, on daje z siebie absolutnie wszystko. Nie mógłbym być bardziej zadowolony z jego postawy. Nie chciałem go dzisiaj wystawiać, bo wraca po kontuzji, ale gdy Pogba doznał urazu, nie miałem wyjścia (chodzi o mecz Ligi Mistrzów z FC Basel, który Anglicy wygrali 3:0 – przp. red.). Myślę też, że sprawdził się w starciu z drużyną, która grała pięcioma obrońcami i ustawiała wielu zawodników we własnym polu karnym.

Mecz z Evertonem ma zawsze wyjątkowe znaczenie dla Fellainiego. To dla tego klubu Belg rozegrał ponad 140 spotkań ligowych. Potem po przejściu na Old Trafford miał momenty lepsze i gorsze. Mourinho nawet zastanawiał się czy go nie sprzedać. Ostatecznie Marouane pozostał w United i teraz może być kluczowym graczem w starciu z byłym klubem.

Z zapartym tchem wszyscy czekają na kolejny występ nowego, zabójczego tria: Neymar-Cavani-Mbappe. Ostatnio Paris Saint-Germain pokonało w meczu wyjazdowym FC Metz 5:1 i tym samym umocniło się na pozycji lidera francuskiej Ligue 1. W meczu tym Urugwajczyk strzelił dwa gole, po jednym dodali Brazylijczyk i młody Francuz. W środku tygodnia szóstkę od wicemistrza Francji otrzymał Celtik. Widać, że klub z Paryża gra ostatnio genialnie!

W niedzielę wieczorem Neymar i spółka zmierzą się z jednym z głównych rywali w walce o mistrzostwo, czyli Olympique Lyon. Ostatnio kolejny przeciwnik PSG pokonał na swoim terenie Guingamp 2:1. Jednak trener Lyonu, Bruno Génésio, stwierdził po tej potyczce, że jego podopieczni nie zaprezentowali się najlepiej. Dobrze, że wygrali i najważniejsze było to, że zdobyli komplet punktów. Oczywiście w spotkaniu z zespołem milionerów z Paryża faworytem będą gospodarze. Ale kto wio? Może doczekamy się jakieś niespodzianki?

Na żadną wpadkę nie może pozwolić sobie Bayern Monachium, który jest dopiero na szóstej pozycji w tabeli Bundesligi. Teraz Lewego i spółkę czeka ciekawe spotkanie z FSV Mainz.

W jutrzejszym pojedynku zabraknie z całą pewnością Juana Bernata. Do treningów indywidualnych powrócił już David Alaba, jednakże jego występ w meczu z Mainz jest raczej niemożliwy. Większe szanse na grę ma Arturo Vidal, który także trenuje już z resztą zespołu.

Większe problemy ma trener gości. Sandro Schwarz musi sobie radzić bez takich zawodników jak: Jannik Huth, Alexander Hack, Niko Bungert, Geatan Bussmann, Alexandru Maxim, Phlipp Klement, Kenan Kodro oraz Emil Berggreen.

Faworytem będą mistrzowie Niemiec, którzy po ostatniej porażce z Hoffenheim muszą teraz gonić ligową czołówkę. Gorzej, że styl i jakość gry Bayernu jest delikatnie mówiąc średnia. Wie o tym Thomas Müller, który uspokaja kibiców i mówi: – Nie gramy jeszcze swojej najlepszej piłki. Jednak robimy dobre postępy po meczu z Hoffenheim. Nie jesteśmy jeszcze w 100 procentach usatysfakcjonowani. Musimy znowu popracować nad intensywnością. W ataku musimy lepiej grać bez piłki i znajdować sobie przestrzeń oraz stawiać naszych rywali pod presją. W nadchodzących tygodniach będziemy mieli mnóstwo okazji do zademonstrowania swoich umiejętności. Z całą pewnością zagramy wiele dobrych spotkań.